Palenie a implanty: co to zmienia w rokowaniu
Dym zmienia warunki gojenia na kilku poziomach naraz i odbija się na wszczepach latami. Co dzieje się na każdym etapie i co zwykle zapisano w gwarancji.
Zweryfikowane przez: lek. dent. Yiğit BalTekst powstał w Turcji i napisał go lekarz dentysta. Klinikle jest katalogiem klinik, a nie kliniką – żadna placówka nie płaci za obecność w katalogu i sami nie prowadzimy leczenia. Jeżeli strona zestawia Turcję z leczeniem w Polsce, warto czytać ją ze świadomością, gdzie została napisana.
Ostatnia aktualizacja:

W całej liście rzeczy, które rozstrzygają o powodzeniu leczenia implantologicznego, palenie zajmuje osobne miejsce z jednego powodu. Budowa kości, przebyte choroby, wiek i historia utraty zębów są danymi wejściowymi; można je opisać, zmierzyć i wziąć pod uwagę, natomiast zmienić ich nie da się przed zabiegiem. Palenie jest jedynym punktem na tej liście, który podlega zmianie w tygodniach dzielących decyzję od terminu, i dlatego rozmowa o nim ma sens także wtedy, gdy nie kończy się rzuceniem.
Czynnik, który jako jedyny leży po stronie pacjenta
Warto od razu rozdzielić dwie rzeczy, które w rozmowach mieszają się nagminnie. Palenie nie jest bezwzględnym przeciwwskazaniem do wszczepów i większość gabinetów nie odmawia z tego powodu leczenia. To jest prawda. Zmienia jednak rokowanie, a więc tę część prognozy, która ujawnia się dopiero w kolejnych latach, nie w dniu odbioru pracy.
Różnica między jednym a drugim jest istotna, bo pacjent słyszy zwykle wersję skróconą: „palenie nie przeszkadza”. Pełne zdanie brzmi inaczej. Zabieg da się wykonać, pracę można osadzić, a statystyka wieloletniej trwałości przesuwa się w niekorzystną stronę, przy czym nikt nie powie z góry, po której stronie tej statystyki znajdzie się konkretna osoba.
Ma to swoje przełożenie na wywiad. Pytanie „czy pan pali” wystarcza do wypełnienia rubryki, nie wystarcza jednak do oceny, bowiem zależność jest stopniowalna: inaczej wygląda sytuacja przy kilku papierosach dziennie, inaczej przy paczce, a inaczej u kogoś, kto palił przez dwadzieścia lat i przestał trzy lata temu. Liczy się też okres gojenia, nie sam dzień wypełniania ankiety. Zaniżanie w formularzu szkodzi przy tym nie gabinetowi, lecz samemu pacjentowi: odbiera mu rozmowę o tym, co realnie zmienia plan.
Dym działa tu na kilku poziomach naraz
Uproszczenie „nikotyna zwęża naczynia” jest prawdziwe i niepełne, bo opisuje jeden z co najmniej czterech mechanizmów. Nikotyna rzeczywiście powoduje skurcz drobnych naczyń, przez co do gojącej się rany dociera mniej krwi dokładnie wtedy, gdy potrzeba jej najwięcej. Tlenek węgla zawarty w dymie wiąże się z hemoglobiną i zmniejsza ilość tlenu, jaki krew jest w stanie dostarczyć, a gojenie kości jest procesem tlenowym. Wysoka temperatura i substancje smoliste drażnią błonę śluzową bezpośrednio w miejscu, gdzie ma się zamknąć rana, spowalniając naskórkowanie brzegów. Dym upośledza też funkcję komórek odpowiedzialnych za sprzątanie rany i za produkcję kolagenu, przez co tkanka miękka wokół wszczepu odbudowuje się gorzej. Do tego dochodzi mechanizm czysto mechaniczny: zaciąganie się wymaga podciśnienia w jamie ustnej, a podciśnienie potrafi w pierwszej dobie wyrwać skrzep z zębodołu. Suma tych zjawisk nie daje jednego spektakularnego skutku; przesuwa za to wszystkie etapy w mniej korzystną stronę.
Osobnym wątkiem jest przyzębie. Palenie należy do głównych czynników ryzyka zapalenia przyzębia, a jednocześnie maskuje jego objawy, bo w zwężonych naczyniach dziąsło krwawi mniej i wygląda spokojniej, niż wynikałoby ze stanu kości pod spodem. Pacjent palący trafia więc do gabinetu później niż niepalący z tym samym stopniem zaawansowania. Co z tego wynika dla kolejności działań, wyjaśnia strona o nieleczonej paradontozie i planie implantologicznym.
Etapy, na których widać to najwyraźniej
Skutek nie rozkłada się równomiernie w czasie. Są momenty, w których różnica jest wyraźna, i takie, w których praktycznie jej nie widać.
| Etap | Co się zmienia |
|---|---|
| Pierwsza doba po ekstrakcji | Podciśnienie przy zaciąganiu się grozi utratą skrzepu i bolesnym zapaleniem zębodołu |
| Gojenie rany i szwy | Wolniejsze zamykanie brzegów, częstsze rozejście się rany |
| Wgajanie wszczepu w kość | Wyższy odsetek niepowodzeń wczesnych, zwłaszcza w szczęce |
| Przeszczep kości, podniesienie dna zatoki | Etap najbardziej wrażliwy; część operatorów odkłada go do czasu przerwy w paleniu |
| Lata po odbudowie | Częstsze zapalenie tkanek wokół wszczepu i szybsza utrata kości brzeżnej |
W tabeli kryje się jeszcze jedno rozróżnienie, o które warto dopytać przy planowaniu. Kość szczęki, czyli łuku górnego, jest z natury bardziej gąbczasta niż kość żuchwy i wolniej osiąga pełną stabilność wokół wszczepu; warunki gojenia mają tam mniejszy margines, więc każdy czynnik utrudniający ukrwienie waży w górnym łuku więcej. Jeżeli plan obejmuje wszczepy w odcinku bocznym szczęki razem z podniesieniem dna zatoki, rozmowa o przerwie w paleniu przestaje być kurtuazją i staje się częścią ustaleń przedzabiegowych. Górny łuk wybacza mniej.
Najważniejszy jest jednak ostatni wiersz, ponieważ dotyczy okresu, w którym pacjent jest już w kraju, a praca dawno została odebrana i opłacona. Problem nie zgłasza się wtedy bólem; zgłasza się krwawieniem, obrzękiem dziąsła i obniżającym się poziomem kości widocznym na zdjęciu kontrolnym. Reżim kontroli, który to wychwytuje, opisuje tekst o higienie i kontrolach przy implantach.
Podgrzewacze i papierosy elektroniczne nie zamykają tematu
Przejście na urządzenie bez spalania tytoniu usuwa część czynników: nie ma smoły, jest mniej produktów spalania, temperatura bywa niższa. Nikotyna pozostaje, a wraz z nią skurcz naczyń, czyli mechanizm wymieniony jako pierwszy. Zaciąganie się również pozostaje.
Uczciwa odpowiedź brzmi zatem tak: wiedza o gojeniu po zabiegach w jamie ustnej u osób korzystających z tych urządzeń jest znacznie uboższa niż wiedza o paleniu klasycznym, więc traktowanie ich jako rozwiązania neutralnego nie ma podstaw. Z punktu widzenia operatora liczy się jedno pytanie: czy w okresie gojenia do jamy ustnej trafia nikotyna i czy występuje zaciąganie. Odpowiedź „przeszedłem na podgrzewacz” nie jest odpowiedzią na to pytanie i wypada powiedzieć o tym wprost, zamiast zostawiać nieporozumienie w dokumentacji.
Zapis o paleniu w dokumencie gwarancyjnym
Ten fragment czyta się rzadko, a dotyczy pieniędzy i odpowiedzialności. Szkoda, bo czyta się szybko. Dokumenty gwarancyjne wystawiane przy pracach na wszczepach zawierają wyłączenia, a palenie należy do najczęściej wymienianych obok braku kontroli i braku higieny. Konstrukcja bywa różna: czasem jest to wyłączenie wprost, czasem warunek utrzymania gwarancji, czasem zapis o „nieprzestrzeganiu zaleceń”, pod który palenie podpada.
Znaczenie ma nie samo istnienie takiego zapisu, tylko to, czy pacjent zna jego treść przed podpisaniem i czy zadeklarował stan zgodny z prawdą. Zatajenie palenia w ankiecie daje drugiej stronie argument w każdej późniejszej rozmowie o poprawce, a poprawki po pracach wykonanych za granicą i tak są trudniejsze niż zwykle. Zakres i wyłączenia takich dokumentów porządkuje strona o gwarancji kliniki, a to, co dzieje się, gdy pracę trzeba poprawiać w kraju, omawia tekst o poprawianiu pracy wykonanej za granicą.
Gdy rzucenie nie wchodzi w grę
Zalecenie „proszę rzucić” pada w gabinetach od dziesięcioleci i samo w sobie zmienia niewiele, zresztą nie dlatego, że pacjenci go nie słyszą. Uzależnienie od nikotyny jest rozpoznaniem, nie kwestią postanowienia, i w Polsce istnieją formy pomocy finansowane ze środków publicznych: o dostępne poradnie i programy pyta się lekarza rodzinnego w ramach POZ, który kieruje dalej.
Jeżeli jednak rzucenie nie jest w tym momencie realne, zostaje kilka rzeczy, które nadal mają znaczenie i o których warto rozmawiać bez moralizowania. Przerwa ograniczona do okresu okołozabiegowego, o długości wyznaczonej przez operatora, dotyczy najbardziej wrażliwych dni. Ograniczenie liczby papierosów w okresie wgajania zmienia ekspozycję, choć jej nie znosi. Zwiększenie częstotliwości kontroli i profesjonalnego oczyszczania przenosi część ciężaru na wykrywanie problemu wcześnie. Wreszcie sam wybór planu: przy dużym paleniu rozwiązanie wymagające przeszczepu kości i dwuletniego horyzontu wypada porównać z rozwiązaniem prostszym, nawet jeśli wygląda mniej efektownie.
Przy leczeniu za granicą dochodzi jeszcze jedna rzecz do ustalenia przed wylotem: czy operator w ogóle stawia warunek przerwy, jak długiej i czy zapisał go w planie. Odpowiedź udzielona ustnie w dniu zabiegu przychodzi za późno, bo bilet jest już kupiony, a termin trudny do przesunięcia. Zapis w dokumencie chroni przy tym obie strony, ponieważ później nikt nie musi odtwarzać z pamięci, co zostało powiedziane. Co jeszcze powinno znaleźć się w takim dokumencie, wylicza strona o planie leczenia na piśmie.
Decyzja należy do pacjenta i nie jest to formuła grzecznościowa. Nikt jej za niego nie podejmie. Rzecz w tym, żeby zapadła po rozmowie, w której ktoś powiedział, na czym polega różnica, a nie po rozmowie, w której temat przemknął jednym zdaniem między pomiarem a wyciskiem.
Ta strona zawiera informacje ogólne i nie stanowi porady medycznej. Wyniki leczenia różnią się indywidualnie, a o tym, czy dany zabieg jest wskazany, można rozstrzygnąć dopiero po badaniu i diagnostyce obrazowej wykonanych przez lekarza dentystę.
Czytaj dalej
Napisz, czego potrzebujesz
Trzy pola i nic więcej. Odpowie lekarz dentysta z Turcji – bez rozmowy sprzedażowej, bez e-maila i bez zdjęć.